Kategorie: Wszystkie | Dziennik | Pamiętnik | Tytułem wstępu
RSS
środa, 31 maja 2017
Optymistyczny cytat 1

„Come on over 'Like' our Page at @[295143850506788:274:Inspirational Quotes to Live and Learn]”

Nie wierz że musisz być lepsza niż inni

Uwierz, że musisz być lepsza niż byłaś wczoraj

czwartek, 25 maja 2017
Takie jest moje przeznaczenie

Miałam dziś takie wahanie -- czy wstawić ten post do face'a. jednak tego nie zrobiłam, bo pomyślałam, że to takie ego. To takie niepotrzebne wcale prowokowanie. Bo to jest jednak blog nie dla moich eks mężczyzn, ani nawet dla znajomych,

ale dla kobiet które szukają pomocy. I jakoś nie sądzę, aby one były wśród moich znajomych na face. Może są w grupach do których należę...

anyway, nie zrobiłam wiec tego niepotrzebnego coming outu. Nie wrzuciłam linku do wspóluzaleznienia na swojej stronie.

A jednak cąły czas idę w kierunku ujawniania siebie, swojej historii, tylko w sposób spokojny i rozsądny, na mojej stronie www.joannacholuj.pl

można już znaleźć całe info.

Tak, ciągle mam taki wstyd, gdy o tym mówię i myślę. Gdy wyobrażę, sobie że czyta to na przykład jakiś rodzic dziecka które uczę.

Ale to jest chore , bo to jest tak, jakbym miała się wstydzić tego że zapadłam na cukrzycę. To sa chore, toksyczne układy.

to nie moja wina, że takie były rodzinne, karmiczne,  toksyczne układy, że ja taka jestem, że taki mam charakter , przyciągnęłam takich parnerów.

może zreszta tak było bo tak miało by ć . Wyszłam z tego, nauczyłam się co to jest współuzaleznienie,

I mogę teraz mówić o tym innym, którzy jeszcze nie wiedzą, albo wiedzą miej i moge im pomagać.

Wiec -- czego tu się wstydzić? Zapewne tak jest - bo taka jest świadomość i programowanie w społeczeństwie, i to samo należy powiedzieć o alkoholizmie.

Ale ostatecznie -- PAulina Młynarska pisała o tym w swojej książce, która stała się bestsellerem - ludzie tego potrzebują. Nawet jak ktoś nie do końca ma ten sam problem. Czemu więc ja .. mam o tym nie pisać? Ze względu na eksów? na mężczyzn, na rodziców?

Dochodze do wniosku, że to nie jest wystarczający powód. Po prostu.

O nich bezpośrednio w żaden sposób nie zamierzam mówić, ani obwiniać.

Ani podawać danych osobowych.

A więc tak.. taki coming out i nie coming out.

Ale jednak -- do przodu -= podążam do przodu z moimi planami. Pomimo wszystko. Pomimo mojego lęku, zastraszania, nierozwiążanych sytuacji, rozwodu, który się jeszcze nie odbył , niefajnych układów z aktualnym mężem, jego kontroli,

wtrącania się, przywiązania.. takze toksycznego.

Do przodu. Wciąż idę do przodu.

Bo wiem że tak ma być. Takie jest moje przeznaczenie

A piosenka to tylko tak trochę a propos, nikogo w tej chwili nie zdradzam, nikomu nie robię krzywdy, nie palę

Ale ... jestem jak najbardziej na ogromnym zakręcie. Ale patrzę w przyszłośc pozytywnie i spodziewam się wspaniałego życia za tym zakrętem :)

czwartek, 18 maja 2017
prawie zabiłabym dziecko na drodze

mam ochotę skoczyć w balkonu

mam ochotę przestać myśleć

ukrecić sobie głowę, żeby nie kotłowały mi się w niej myśli

znieczulić się jakoś

upić

zapomnieć że sama mam dwoje dzieci

jakoś się ukarać

jak?

jestem przemęczona

jestem głupią samotną matką

która pojechała z dwojgiem dzieci na spotkanie literackie

bo koleżanka do opieki nie mogła przyjść

bo.. chciałam mieć z tego życia coś dla siebie

bo.. bo chciałam się oderwać od domu..

to właściwie jedyne takie moje wyjście w ciągu miesiąca, przyjemne

ale tym razem było stresujące

dzieci jak zwykle grzeczne

ale już po dwu godzinach miały dosyć

a ja? ja karcę, krzyczę, grożę, daję kary starszemu

jestem okropna wobec młodszego

ale bardzo chcę zostać do końca zamiast wyjść wcześniej

takie na siłę na siłę

takie samo jest moje pisanie blogów może, może wierszy

po co to?

może to nie ten moment,

na zmiany w zyciu, na zmiany stron www, na nowe plany..

tylko że to się tak cholernie łączy z brakiem kasy

i stąd też wypływa motywacja

i to się tak wszystko wszystko cholernie łączy z potrzebą robienia czegoś dla siebie bo

bo nie mam za dużo siebie dla siebie.

i nie mam dużo odpoczynku i byciem dla siebie tak po prostu , nic nie robiąc

a to dziecko na drodze?

po prostu oślepiło mnie słońce i nie widziałam go jak weszło z matką na pasy - ja skręcałam

zatrzymałam się w ostatniej chwili, matka złapała to dziecko.. miałam serce w gardle

nie chcę myślec co by było gdyby mój anioł stróż nie zdążył

nie chcę myśleć

zasadniczo to chcę tylko ryczeć i ryczeć

 

ale muszę pójść zrobić kolację

poniedziałek, 15 maja 2017
gdyby to były dziewczynki.. czyli o tym jak nie warto się z nikim porównywać

Dzień francuski -- dziś uczymy się francuskiego.

Słucham więc Anne Estelle , która prowadzi edukacje domową we Francji. I myślę sobie zmęczona, po tym jak chłopcy wczoraj i dziś zalali mi ściany i sufit łazienki, codziennie wyczyniają jakieś numery i generalnie są hałaśliwi, a mały jest bardzo ruchliwy i ma ciągoty techniczne. Nie ma więc dnia by coś nie zmalował, by czegoś nie rozłożył na części, nie zrzucił, nie przestawił.. Dziś odkręcil pastę do zębów i wrzucił korek do zlewu.. No ok, po tym jak się wściekłam, bo wyobraziłam sobie już jak wydaję bezsensowną kasę na hydraulika = użyłam śrubokrętu do zrobienia dziury w korku i wyciągnięcia korka z zatkanego zlewu uff.. ale tak jest codziennie. Stresik

I myślałam ... taaa. można tak sobie mówić, pisać, robić filmy. Edukacja domowa jest super, głównie dla dziecka, i ja głównie dlatego ją robię, bo wiem że to dzieciom da dużo korzyści.

Natomiast mi może oszczędza frustracji bo brak kontaktu ze szkołą, poza tym mam czyste sumienie że robię to w co wierzę.

Natomiast to nie jest cool i nie jest lekkie i łatwe.

Samotna mama. Wszystko na glowie. Utrzymanie domu. Kredyt. Małe dzieci. Praca. Edukacja domowa. I własne koncepcje i własne pasje.

Ale cóż, tak sobie zdecydowałam więc to robię. Dobrze mi w tym, ale oczywiście byłoby o niebo łatwiej gdybym nie musiała pracować .. albo aż tyle pracować. Gdyby ktoś pomagał mi w domu. Gdybym nie miała długów, problemów ze związaniem finansowego końca z końcem.

I pewnie gdybym.. miała na przykład dwie dziewczynki. Albo choć chłopca i dziewczynkę. Ale nie... ja mam dwu niesfornych ruchliwych bardzo sprytnych i inteligentnych chłopaków.

Hmm.. widać tak miało być

ale niech mi nikt nie mówi że jedna córeczka i bycie w domu nie pracując tylko wyłącznie zajmując się dzieckiem, domem i ewentualnie robieniem bloga to to samo.

To nie jest to samo.

środa, 10 maja 2017
rozwód - ostatecznie

Od stycznia - czyli od kiedy wpadłam na konto Helix - śledzę rozkłady Tarota na youtube. U tej właśnie pani.

I ciekawe - bo nawet gdy nie śledzę dokładnie, przeskoczę kilka miesięcy, gdy potem cofam się --- mam potem takie OO! tak było!

Właśnie. I teraz mam takie o! gdy myślę, że od stycznia decydowałam się na rozstanie z mężem - na rozwód. I nie mogłam tego rozwodu złożyć. Mysl właściwie powstała już w listopadzie - byłam wtedy u Swerdlowa na konsultacji, i on wypowiedział to co miałam w myślach i sercu.

Rozwód. Rozstanie ostateczne, bo przecież już dawno sobie zniknął z mojego życia i tylko -- raz mamił powrotem, a raz prześladował, nagabywał, ganił, rozkazywał..

I miałam dosyć. W lutym bodaj ostatni raz dałam się uwieść. Potem jednak nastąpił okres gdy umierał jego ojciec, gdy wieszał się na mnie i wspierał początkowo a potem obrzucał błotem za brak kontaktu.. Oochh.. Czy ja nie mam swoich problemów?

Mam, zrzucił na mnie odpowiedzialność za dzieci, utrzymanie. Nie dostaję żadnego wsparcia od niego, alimentów nie płaci.

Więc ..

w marcu - zdecydowałam - do moich urodzin - na dobryt początek - na wiosnę - składam. I złożylam do sądu pozew o rozwód. Złożyłam też sprawę do komornika za niepłacenie alimentów

 I myślę że dobrze zrobiłam

O autorze