Kategorie: Wszystkie | Dziennik | Pamiętnik | Tytułem wstępu
RSS
czwartek, 26 sierpnia 2010
czy konieczna mi jest terapia

Marzeno, odpowiedziałam ci w komentarzu na twój komentarz :)

I generalnie to chciałam powiedzieć, że nie mam monopolu na prawdę :) mogę napisać co uważam, ale mogę się mylić.

zasadniczo mówię o sobie . mi terapia pomaga, dużo widzę że pomogła. i tylko terapia u specjalistów od zaburzeń osobowości i uzależnień. bo wcześniej trafiłam już do psychologa prywatnie -- stwierdziła że mam trudny okres w życiu (dużo pracowałam) i może to prowadzić do pracoholizmu. potem chodziłam kilka miesięcy do psychologa w przychodni rejonowej - zdiagnozowała że jestem ofiarą przemocy... no wszystko ok, ale to były rzeczy doraźne, efekty moich głębszych zaburzeń i problemów. a na terapii znalazłam się, jak mi koleżanka sama po terapii współuzależnienia powiedziała że ja mam taki sam jak ona problem. powiedziała to po przeczytaniu mojego maila... nie dyskutowała ze zmną, nie radziła. KAZAŁA MI IŚĆ NA TERAPIĘ heheh

posłuchałam się. a rad typu rzuć tego faceta, wykop go z mieszkania, nie daj się bić, czy nie daj mu pić -- nie słuchałam

na terapii zalecenie pierwsze jest takie żeby skoncentrować się na sobie. zająć sobą. zadbać o siebie. nauczyć się żyć ze sobą bez kogoś innego, nauczyćsię nie czuć samotnym i odrzuconym, niepotrzebnym, tylko wtedy uzyskuje się spokój wewnętrzny. uspokajają się emocje. ja jakoś nie wierzę że tę symbiozę z uzależnionym możemy samodzielnie przerwać. bo i jemu i nam jest to potrzebne. trzeba się nauczyć żyć bez niego. zrozumieć dlaczego nam to potrzebne, te stresy te emocje, te krzywdy nawet, to bycie ofiarą

to tyle mądrzenia się :)

 

aha, i zauważyłam że ci (np mój ojciec) którzy często i z furią mówią że nie ufają psychologom bo są idiotami i że terapia jest nikomu niepotrzebna tym właśnie ludziom jest potrzebna najbardziej hehe. prosty mechanizm zaprzeczania i iluzji

 

Tagi: terapia
22:13, uparcieiskrycie , Dziennik
Link Komentarze (2) »
środa, 25 sierpnia 2010
co za bałagan czyli DDD i inne zaburzenia

tak w ogóle jak się dobrze zastanowić, to jeśli ktoś jest DDA czy DDD, osobowość zależna i współuzależniona jak ja

to znaczyłoby że ma ciekawy w sobie galimatias wszystkich wymienianych przeze mnie już na tym blogu cech plus te:

DDA

  • mają trudności z przeprowadzeniem swoich zamiarów do końca,
  • kłamią, gdy równie dobrze mogłyby powiedzieć prawdę,
  • osądzają siebie bezlitośnie,
  • mają kłopoty z przeżywaniem radości i z zabawą,
  • traktują siebie bardzo poważnie,
  • mają trudności z nawiązywaniem bliskich kontaktów i okazywaniem uczuć,
  • przesadnie reagują na zmiany, na które nie mają wpływu,
  • bezustannie poszukują potwierdzenia i uznania,
  • myślą, że różnią się od wszystkich,
  • są nadmiernie odpowiedzialne albo całkowicie nieodpowiedzialne,
  • są lojalne, nawet gdy druga strona na to nie zasługuje, są impulsywne,
  • czują się winne, stając w obronie własnych potrzeb, i często ustępują innym,
  • boją się ludzi, zwłaszcza przedstawicieli wszelkiego rodzaju władzy i zwierzchników,
  • boją się cudzego gniewu i awantur,
  • lubią zachowywać się jak ofiary,
  • bardzo boją się porzucenia i utraty,
  • łatwo popadają w uzależnienia albo znajdują uzależnionych partnerów

 

linki - strony o DDA

DDA 1

DDA 2

DDA 3

DDA 4

Ośrodek psychoterapii DDA


osobowość zależna

za 10 dni muszę mieć skończoną pracę, która ma być analizą moich cech osoby współuzależnionej oraz cech osoby zależnej - z przykładami z życia.

przyznam, że pisanie o sobie jako o osobowości zależnej wciąz wywołuje we mnie bunt. na przykład gdy czytam takie strony

albo jakiekolwiek inne opisy cech osobowości zależnej czy tzw kryteria diagnostyczne :

  • dramatyczne przeżywanie rozstań
  • złe samopoczucie w samotności
  • potrzeba ciągłej opieki
  • podporządkowanie własnych potrzeb na rzecz związku
  • trudności w zerwaniu kontaktu
  • częste choroby somatyczne- żeby zatrzymać kogoś przy sobie
  • trudność podejmowania codziennych decyzji bez ciągłych rad i wsparcia ze strony innych
  • potrzeba, żeby inni brali na siebie odpowiedzialność za większość istotnych sfer naszego życia
  • trudności w wyrażaniu niezadowolenia z innych spowodowane obawą przed utratą wsparcia lub aprobaty
  • trudności w inicjowaniu projektów lub robieniu czegoś samemu, wynikające raczej z braku zaufania do własnych sądów lub zdolności, niż z braku motywacji czy energii
  • nadmierne starania w celu uzyskania wsparcia psychicznego ze strony innych, prowadzące do ofiar polegających na robieniu rzeczy nieprzyjemnych
  • poczucie niewygody lub bezradności, kiedy jest się samemu, wynikające z wyolbrzymionych obaw co do bycia zdolnym do zaopiekowania się samym sobą
  • gwałtowne poszukiwanie nowych związków jako źródeł opieki i wsparcia, gdy bliskie związki się kończą
  • nierealistyczne zaabsorbowanie lękami przed byciem pozbawionym opieki (of being left to take care of himself or herself)

No ale co tu kryć, chyba jest w tym jakaś prawda choć dostaję białej gorączki jak czytam opis "Kobieta Bierna, uległa, potulna", "Osoby te najczęściej wydają się być „pozbawione charakteru” i nijakie, uważają iż nie mają prawa nawet od odrobiny indywidualności."

może dlatego, że nie doszłam do granicy tej potulności a może dlatego że zawsze czułam jakiś przymus w takich zachowaniach, ostatecznie nie było mi w tym fajnie, ale zachowywałam się właśnie tak, dostosowywałam się do faceta, zawsze szukałam opieki, potem nią "rzygałam" i uciekałam a potem znów od nowa w innym związku. bogu dzięki że trafiłam na tę terapię bo by mi się na pewno udało zrealizować moje fantazje samobójcze...

aaa, i drażni mnie jednak że w tym całym mądrzeniu się psychologów i psychiatrów (to psychiatra musi postawić diagnozę o zaburzeniu osobowości) nie jest wiele powiedziane o przyczynach. do diaska jak to? przecież skądś się to bierze... no i pewnie znów z dzieciństwa i wczesnej młodości?

 

 

linki

osobowośc zależna 1

osobowość zależna 2

osobowość zależna 3

wtorek, 24 sierpnia 2010
jak trafić na terapię?

tutaj odpowiem na pytanie pollyanny w komentarzu czyli JAK ZAŁATWIĆ SOBIE TERAPIĘ

na pewno zależy to od geografii. ja mieszkam niedaleko warszawy, więc jest tu wiele ośrodków leczenia całkowicie bezpłatnych.

Ja jestem tu i polecam

warunkiem robienia terapii współuzależnienia jest:

- bycie ubezpieczonym

- bycie współuzależnionym, czyli w jakiejkolwiek toksycznej zaburzonej relacji z osobą uzaleznioną (ktoś w rodzinie -- partner, mąż, żona, syn, córka, rodzeństwo a nawet chyba dalsze relacje )

wystarczy zadzwonić, przyjść na pierwszą wizytę. przyjmują od ręki. kilka miesięcy czeka się na grupę ale to jest czas potrzebny , taki rozbieg bo nie każdy tak od razu otworzy się w grupie i zacznie mówić o tak trudnych sprawach przy wszystkich

 

 

 

23:13, uparcieiskrycie , Dziennik
Link Komentarze (4) »
co daje terapia

nie spodziewałam się, że mój obecny etap terapii tak bardzo mnie poruszy, że mi to będzie wiercić taką dziurę w brzuchu. a jednak.

takie niby małe rzeczy, bo już nie mówię o fajerwerkach jakie skaczą między mną i moim partnerem. bo ja w terapii , on w terapii. ja umiem już mówić co myślę. on zawsze umiał

takie niby małe rzeczy więc --- jak to, że ja, osoba o zaburzeniu osobowość zależna, może DDD, i współuzależniona zrozumiałam że siłą rzeczy otaczałam się ludźmi równie zaburzonymi jak ja i uzaleznionymi. i weź tu człowieku twórz teraz zdrowe relacje..

chyba od nowa? :(

jak się dobiega niedługo czterdziestki to jest to trochę bolesne pozbawienie iluzji na swój temat

Tagi: terapia
23:03, uparcieiskrycie , Dziennik
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
O autorze