RSS
niedziela, 12 czerwca 2011
jestem beznadziejną samotną matką!

stwierdzam że jako matka i kobieta niezależna po prostu sobie... nie radzę.

Ok, było kilka miesięcy ekstazy na początku, gdy wyprowadziłam się od partnera, bo nie byłam w stanie funcjonować z nim w jednym mieszkaniu. Uzależnienie nawet leczone i nawet w tej podobno mało zaawansowanej fazie i tak jest trudne do zdzierżenia. Poza tym chyba jednak nasze oczekiwania wzajemne i poglądy na związek zaczęły się totalnie rozjeżdżać w miarę jak nasze terapie były coraz bardziej zaawansowane. On chciał mnie takiej jak kiedyś, jak sadzę, czyli miłej grzecznej spokojnej i wykonującej większość obowiązków domowych kobiety, a poza tym oczywiście chciał przyjaciela, niezależnej wyzwolonej kochanki itd... całość raczej nie do pogodzenia na codzień a ja chciałam.. być sobą nareszcie, chciałam wolności do bycia dla siebie, mniej domu więcej pracy zawodowej mniej dziecka mniej jego więcej siebie i niby to mam.

Tylko że mam także tysiące stresów, których wcześniej w fazie życia jako osobowość zależna w ogóle nie brałam sobie na głowę. Tzn od czasu do czasu myślałam o tym, ale jednak utrzymanie się na powierzchni materialno-finansowej i przeżycie do końca miesiąca do nie było stricte moje zmartwienie tylko partnera. Tak, a teraz jest moje. I są moje wszystkie obowiązki domowe, i są moje wszystkie obowiązki przy dziecku. Oczywiście, ojciec dziecka zajmuje się nim, ale tylko ok 3 do 5h na tydzień, jednorazowo. Oczywiście płaci mi tyle ile chciałam, czyli tyle ile chyba bym nie dostała na dziecko gdybym postarała się o alimenty, bo ja większość rzeczy na dziecko „kombinuję” tu pożyczam, tam dostaję, to robię sama, tamto kupuję taniej... z tym że oczywiście sama niania dziecka kosztuje dwa razy tyle ile dostaję od niego. Ale niania pracuje na lewo więc i tak do sądu się by taki wydatek nie przydał :( paranoja

moje obecne życie to stres stres stres stres stres prawie nie odpoczywam. Prawie nie czytam. Tak jak nie chodziłam do lekarzy tak i nie chodzę. Teraz tym bardziej bo szkoda pieniędzy. Choć wyglądam strasznie. Wkładek do butów nie kupiłam, ciągle za mało forsy, choć płaskostopie poprzeczne jest coraz większe i czasem trudno mi chodzić. Muszę się zająć tym podejrzeniem dny moczowej, ale w tym celu należy wystać się w kolejce do internisty, robić non stop badania itd... nie mogę. A bez tego nie pójdę do endokrynologa sprawdzić hormony, bo hormonów brać nie będę bo jakoś tak wydaje mi się że ta dna moczowa, te kiepsko działające nerki to sprawka tych hormonów które tyle lat brałam. Ale może się mylę, może gadam jak potłuczona...

yyy bez sensu. Tak, ale wyglądam tragicznie, znów trądzik w rozkwicie, gorzej niż u nastolatki :( tragedia grecka co jeszcze? Jest mi źle. Mieszkam z moim synkiem w dwu pokojach podnajmowanych w szkole z internatem w której pracuję. Dobrze że w ogóle to mieszkanie mam, choć już się tak nie cieszę, bo jak mówiłam minęła faza zachłyśnięcia wolnością od mężczyzny non stop i jego oczekiwań na każdym kroku, i wkręcenia w trybki maszyny domowej.

Minęła ekstaza bo przecież tu mimo braku oczekiwań jego i tak roboty full, więcej nawet bo zmywarki nie ma, zmywam w umywalce w łazience poza pokojem, gotowanie jest super skomplikowane bo na dwupalnikowej kuchence w pokoju w którym śpimy... no, ale i tak jest ok, na początku nie miałam ani lodówki ani kuchenki.. teraz jeżdże już tylko robić pranie u niego. Ooojjj czy ja mogę sobie jeszcze pojęczeć ? czy ja mam prawo????????????? jest fatalnie, dziś teraz. Czuję się fatalnie. Bo mam nieustająco stres finansowy i liczę każdy grosz tzn każdą złotówkę. Dosłownie. Jestem co miesiąc na granicy, albo w długach. A przecież zawsze są jakieś wydatki ekstra! Np moja odklejona koronka. Może ja źle gospodaruję pieniędzmi jak sugeruje moja matka? No nie wiem. Ale jak by nie patrzeć, nie starcza mi. Zarabiam jakieś 2200 do 2500, za nianię 1200 i reszta się rozpływa w eterze... nie pracuję w biurze. Jestem nauczycielem. Jeżdzę dużo na lekcje, benzyna droga, no i trzeba mieć na papier, ksero, pomoce czasem jakieś na lekcje :( dobra. A jestem na codzień tak zestresowana i zła i sfrustrowana, że ze wszystkim sobie nie radzę. Mam humory. Przeceniam swoje siły. Staram się dać coś fajnego dziecku czyli np jedziemy do dziadków 40km stąd za którymi bardzo tęskni. Jest fajnie. Ale potem wracam samochodem, mały marudzi ja mam cały samochód bzdetów bo coś przywiozłam żeby mieszkać tu wygodniej, jakieś szafki.. i chcę to szybko wnieść na trzecie piętro. Noszę. Jestem zmęczona. Sama. Mały marudzi. Ja na niego krzyczę. Wysłałam wcześniej sms czy partner by nie pomógł. Ale żadnego odzewu. I tak to czas płynie. Ja próbuję coś porządkować. Obiad się przesuwa. Dziecko jeszcze bardziej marudzi. Potem w ogóle nie chce jeść ma histerie. Raz go przytulam, raz na niego krzyczę. Horror. JESTEM BEZNADZIEJĄ MATKĄ.

Jak to cholernie trudno jes t być samotną matką :((((((((

zżera mnie frustracja. I to, że nie umiem zdecydować się czy mam wrócić do partnera czy rozstać sie choć widzę ten absurd jakiś. Że w zasadzie tylko seks jest dobry. Że on proponuje abym kolejną noc w czasie weekendu spędziła u niego. Ja odmiawiam podaję przyczyny. Smsowo. Proszę o pomoc przy noszeniu rzeczy. On milczy. Jeśli nie chodzi o seks, milczy... ja nie tego chcę!! chcę mężczyzny który podzieli ze mną troski i obowiązki domowe i przy dziecku a nie tylko będzie się z dzieckiem bawił i tylko wstawiał zmywarkę i tylko zarabiał pieniądze, większe od moich



23:15, uparcieiskrycie
Link Komentarze (1) »
środa, 08 czerwca 2011
o współuzależnieniu bez cenzury

Odblokowałam dostępo do mojego pierwszego blogu BEZ CENZURY o współuzależnieniu, osobowości zależnej, o życiu z mężem o zapędach autokratycznych i o życiu z alkoholikiem

bo jak długo to on ma decydować o czym ja mogę publicznie mówić i pisać?

zajrzyjcie

http://uparcieiskrycie.blox.pl

 

można poczytać i pomyśleć, do czego wracać nie warto!

albo od czego uwolnić się warto

13:14, uparcieiskrycie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 września 2010
testy na zaburzenie osobowości

dziękuję wszystkim serdecznie za komentarze.

raz po wozem raz na wozie. obecnie jesteśmy na.. na górce emocjonalnej. poza tym terapie robią jednak swoje.

przy okazji przygotowywania się do zajęć trafiłam na testy osobowości. min na testy zaburzeń osobowości. zrobiłam, wydał mi się wiarygodny, podobnie jak wyniki

heh, oczywiście, trochę za późno dla mnie na robienie takich testów bo już swoje wiem i wiem niemal jaka osobowość wyjdzie po wpisaniu tak albo nie.

a jednak starałam się być uczciwa i nie manipulować testem i wyszło mi to co poniżej. czyli jednak jednak prawda na wierzchu i ukryć się nie da

 

Disorder Rating
Paranoid Personality Disorder: Low
Schizoid Personality Disorder: Moderate
Schizotypal Personality Disorder: High
Antisocial Personality Disorder: Low
Borderline Personality Disorder: Moderate
Histrionic Personality Disorder: High
Narcissistic Personality Disorder: Moderate
Avoidant Personality Disorder: High
Dependent Personality Disorder: Very High
Obsessive-Compulsive Disorder: High

-- Take the Personality Disorder Test --
-- Personality Disorder Info --

 

środa, 15 września 2010
się dzieje w życiu moim

się dużo dzieje.. niedobrego. więc mało piszę, bo zdecydowałam, że nie chcę tu pisać wszystkiego tak dosadnie prywatnie i intymnie. ale nie jest dobrze -- była agresja i wyrzucanie mnie z domu.

bo to nie mój dom przecież , zameldowana nie jestem, ani dziecko. tyle że ustawiłam sobie tu już życie, praca w okolicy, niańka w okolicy, rodzinny dom dość daleko - dojeżdżanie codzienne do pracy odpada. więc klasyczny pat... ale poruszyłam swoje nieruchawe moce kobiety o zaburzeniu osobowości zależnej. zadzwoniłam tu i tam, na policję między innymi tak w razie czego :) a może by postraszyć

no i jestem wciąż w tym samym domu i miejscu. jest spokój. po burzy

na jak długo?

Tagi: agresja
21:51, uparcieiskrycie
Link Komentarze (5) »
czwartek, 26 sierpnia 2010
czy konieczna mi jest terapia

Marzeno, odpowiedziałam ci w komentarzu na twój komentarz :)

I generalnie to chciałam powiedzieć, że nie mam monopolu na prawdę :) mogę napisać co uważam, ale mogę się mylić.

zasadniczo mówię o sobie . mi terapia pomaga, dużo widzę że pomogła. i tylko terapia u specjalistów od zaburzeń osobowości i uzależnień. bo wcześniej trafiłam już do psychologa prywatnie -- stwierdziła że mam trudny okres w życiu (dużo pracowałam) i może to prowadzić do pracoholizmu. potem chodziłam kilka miesięcy do psychologa w przychodni rejonowej - zdiagnozowała że jestem ofiarą przemocy... no wszystko ok, ale to były rzeczy doraźne, efekty moich głębszych zaburzeń i problemów. a na terapii znalazłam się, jak mi koleżanka sama po terapii współuzależnienia powiedziała że ja mam taki sam jak ona problem. powiedziała to po przeczytaniu mojego maila... nie dyskutowała ze zmną, nie radziła. KAZAŁA MI IŚĆ NA TERAPIĘ heheh

posłuchałam się. a rad typu rzuć tego faceta, wykop go z mieszkania, nie daj się bić, czy nie daj mu pić -- nie słuchałam

na terapii zalecenie pierwsze jest takie żeby skoncentrować się na sobie. zająć sobą. zadbać o siebie. nauczyć się żyć ze sobą bez kogoś innego, nauczyćsię nie czuć samotnym i odrzuconym, niepotrzebnym, tylko wtedy uzyskuje się spokój wewnętrzny. uspokajają się emocje. ja jakoś nie wierzę że tę symbiozę z uzależnionym możemy samodzielnie przerwać. bo i jemu i nam jest to potrzebne. trzeba się nauczyć żyć bez niego. zrozumieć dlaczego nam to potrzebne, te stresy te emocje, te krzywdy nawet, to bycie ofiarą

to tyle mądrzenia się :)

 

aha, i zauważyłam że ci (np mój ojciec) którzy często i z furią mówią że nie ufają psychologom bo są idiotami i że terapia jest nikomu niepotrzebna tym właśnie ludziom jest potrzebna najbardziej hehe. prosty mechanizm zaprzeczania i iluzji

 

Tagi: terapia
22:13, uparcieiskrycie
Link Komentarze (1) »
środa, 25 sierpnia 2010
co za bałagan czyli DDD i inne zaburzenia

tak w ogóle jak się dobrze zastanowić, to jeśli ktoś jest DDA czy DDD, osobowość zależna i współuzależniona jak ja

to znaczyłoby że ma ciekawy w sobie galimatias wszystkich wymienianych przeze mnie już na tym blogu cech plus te:

DDA

  • mają trudności z przeprowadzeniem swoich zamiarów do końca,
  • kłamią, gdy równie dobrze mogłyby powiedzieć prawdę,
  • osądzają siebie bezlitośnie,
  • mają kłopoty z przeżywaniem radości i z zabawą,
  • traktują siebie bardzo poważnie,
  • mają trudności z nawiązywaniem bliskich kontaktów i okazywaniem uczuć,
  • przesadnie reagują na zmiany, na które nie mają wpływu,
  • bezustannie poszukują potwierdzenia i uznania,
  • myślą, że różnią się od wszystkich,
  • są nadmiernie odpowiedzialne albo całkowicie nieodpowiedzialne,
  • są lojalne, nawet gdy druga strona na to nie zasługuje, są impulsywne,
  • czują się winne, stając w obronie własnych potrzeb, i często ustępują innym,
  • boją się ludzi, zwłaszcza przedstawicieli wszelkiego rodzaju władzy i zwierzchników,
  • boją się cudzego gniewu i awantur,
  • lubią zachowywać się jak ofiary,
  • bardzo boją się porzucenia i utraty,
  • łatwo popadają w uzależnienia albo znajdują uzależnionych partnerów

 

linki - strony o DDA

DDA 1

DDA 2

DDA 3

DDA 4

Ośrodek psychoterapii DDA


osobowość zależna

za 10 dni muszę mieć skończoną pracę, która ma być analizą moich cech osoby współuzależnionej oraz cech osoby zależnej - z przykładami z życia.

przyznam, że pisanie o sobie jako o osobowości zależnej wciąz wywołuje we mnie bunt. na przykład gdy czytam takie strony

albo jakiekolwiek inne opisy cech osobowości zależnej czy tzw kryteria diagnostyczne :

  • dramatyczne przeżywanie rozstań
  • złe samopoczucie w samotności
  • potrzeba ciągłej opieki
  • podporządkowanie własnych potrzeb na rzecz związku
  • trudności w zerwaniu kontaktu
  • częste choroby somatyczne- żeby zatrzymać kogoś przy sobie
  • trudność podejmowania codziennych decyzji bez ciągłych rad i wsparcia ze strony innych
  • potrzeba, żeby inni brali na siebie odpowiedzialność za większość istotnych sfer naszego życia
  • trudności w wyrażaniu niezadowolenia z innych spowodowane obawą przed utratą wsparcia lub aprobaty
  • trudności w inicjowaniu projektów lub robieniu czegoś samemu, wynikające raczej z braku zaufania do własnych sądów lub zdolności, niż z braku motywacji czy energii
  • nadmierne starania w celu uzyskania wsparcia psychicznego ze strony innych, prowadzące do ofiar polegających na robieniu rzeczy nieprzyjemnych
  • poczucie niewygody lub bezradności, kiedy jest się samemu, wynikające z wyolbrzymionych obaw co do bycia zdolnym do zaopiekowania się samym sobą
  • gwałtowne poszukiwanie nowych związków jako źródeł opieki i wsparcia, gdy bliskie związki się kończą
  • nierealistyczne zaabsorbowanie lękami przed byciem pozbawionym opieki (of being left to take care of himself or herself)

No ale co tu kryć, chyba jest w tym jakaś prawda choć dostaję białej gorączki jak czytam opis "Kobieta Bierna, uległa, potulna", "Osoby te najczęściej wydają się być „pozbawione charakteru” i nijakie, uważają iż nie mają prawa nawet od odrobiny indywidualności."

może dlatego, że nie doszłam do granicy tej potulności a może dlatego że zawsze czułam jakiś przymus w takich zachowaniach, ostatecznie nie było mi w tym fajnie, ale zachowywałam się właśnie tak, dostosowywałam się do faceta, zawsze szukałam opieki, potem nią "rzygałam" i uciekałam a potem znów od nowa w innym związku. bogu dzięki że trafiłam na tę terapię bo by mi się na pewno udało zrealizować moje fantazje samobójcze...

aaa, i drażni mnie jednak że w tym całym mądrzeniu się psychologów i psychiatrów (to psychiatra musi postawić diagnozę o zaburzeniu osobowości) nie jest wiele powiedziane o przyczynach. do diaska jak to? przecież skądś się to bierze... no i pewnie znów z dzieciństwa i wczesnej młodości?

 

 

linki

osobowośc zależna 1

osobowość zależna 2

osobowość zależna 3

wtorek, 24 sierpnia 2010
jak trafić na terapię?

tutaj odpowiem na pytanie pollyanny w komentarzu czyli JAK ZAŁATWIĆ SOBIE TERAPIĘ

na pewno zależy to od geografii. ja mieszkam niedaleko warszawy, więc jest tu wiele ośrodków leczenia całkowicie bezpłatnych.

Ja jestem tu i polecam

warunkiem robienia terapii współuzależnienia jest:

- bycie ubezpieczonym

- bycie współuzależnionym, czyli w jakiejkolwiek toksycznej zaburzonej relacji z osobą uzaleznioną (ktoś w rodzinie -- partner, mąż, żona, syn, córka, rodzeństwo a nawet chyba dalsze relacje )

wystarczy zadzwonić, przyjść na pierwszą wizytę. przyjmują od ręki. kilka miesięcy czeka się na grupę ale to jest czas potrzebny , taki rozbieg bo nie każdy tak od razu otworzy się w grupie i zacznie mówić o tak trudnych sprawach przy wszystkich

 

 

 

23:13, uparcieiskrycie
Link Komentarze (4) »
co daje terapia

nie spodziewałam się, że mój obecny etap terapii tak bardzo mnie poruszy, że mi to będzie wiercić taką dziurę w brzuchu. a jednak.

takie niby małe rzeczy, bo już nie mówię o fajerwerkach jakie skaczą między mną i moim partnerem. bo ja w terapii , on w terapii. ja umiem już mówić co myślę. on zawsze umiał

takie niby małe rzeczy więc --- jak to, że ja, osoba o zaburzeniu osobowość zależna, może DDD, i współuzależniona zrozumiałam że siłą rzeczy otaczałam się ludźmi równie zaburzonymi jak ja i uzaleznionymi. i weź tu człowieku twórz teraz zdrowe relacje..

chyba od nowa? :(

jak się dobiega niedługo czterdziestki to jest to trochę bolesne pozbawienie iluzji na swój temat

Tagi: terapia
23:03, uparcieiskrycie
Link Dodaj komentarz »
cuda terapii

cuda terapii czyli o tym, że pisanie tu nie jest już dla mnie imperatywem, oraz o tym, że nie mam potrzeby pisania o bardzo osobistych rzeczach. te przepracowuje się na terapii.

na terapii leczenia współuzależnienia

taka terapia ma kilka etapów

- wstęp czyli kontakt indywidualny z terapeutą

- terapia grupowa wstępna (rozejrzeć się wokół siebie, zająć sobą, "odczepić się" od alkoholika, przestać mu pomagać w piciu)

- terapia grupowa w grupie rotacyjnej( rzetelna praca nad zaburzeniem które nazywamy współuzależnieniem)

- etap końcowy - spotkania z terapeutą indywidualne, przygotowanie do wyjściaz terapii, do zdrowego życia, tworzenia zdrowych relacji

 

jestem na 3 etapie. boli grzebanie w przeszłości, w głębokiej często przeszłości, w dzieciństwie także... ale dużo daje

 

22:08, uparcieiskrycie
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3