Blog > Komentarze do wpisu
jeszcze rok, jeszcze dwa

Ten wrzesień i październik straszliwie dają mi się we znaki. Obiecałam sobie, że będę pilnować swojej równowagi psychicznej i fizycznej, ale to taki okres przejściowy. Tym bardziej, że zdecydowałam się na zmianę zasad. Dla samej siebie, dla rodziny, nie możemy tak funkcjonować jak do tej pory. Nie zarabiam na siebie. Pozwalałam ludziom się oszukiwać i wykorzystywać. Ale to było moje przyzwolenie. Teraz powoli stawiam granice w biznesie i próbuję jak najjaśniej przekazać mój punkt widzenia. Wydaje mi się, że czasem nawet za dużo wysiłku wkładam w przekaz tego punktu widzenia... Bo niektórzy już po chwili rozumieją mnie, a inni.. nawet po długich wyjaśnieniach i wielu smsach po prostu nie. I oni odchodzą. Albo też po prostu jest nieporozumienie na linii.. Ktoś potraktował zbyt lekko to , co dla mnie było super istotne dla dalszej współpracy. Więc ta współpraca przestała istnieć...

Przychodzą nowi ludzie. Nie jest tak, że tkwię w martwym punkcie i w marazmie. Nie nie. Cudo. Ludzie przychodzą. Są nowe zajęcia.

 Choć oczywiście to pogłębia destabilizację i okres przejściowy. Dziecko małe nie jest też do nowych ludzi przyzwyczajone a oni do niego. I znów moja frustracja. Tym razem zdecydowałam również, że wezmę jednak nianię nie na jeden dzień ale na trzy. To straaaaszliwe obciążenie finansowe dla mnie, Tym bardziej że nie uwzględnione w kosztach na początku (ceny lekcji ustalone wedle pracy z dzieckiem czyli niskie.. )

Ale przecież.. nie będę ich zmieniać teraz :( gdy rok się już zaczął.. Mam więc takie poczucie że ten rok znów bedzie przejsciowy. znów wegetacja. Znów brak wakacji. I może uda się spłacić trochę długów ...

Nie wiem kiedy wyjdę na prostą. Może w kolejnym roku szkolnym.. 2018 /19 ?

Czasem myślę, jakie to wszystko jest trudne.. Od kiedy zaczęłam pracować po studiach w 1999r  zaczęła się .. harówka, ciężka harówka, i zawsze przemęczenie, przepracowanie, często pracoholizm, praca za marne pieniądze..Z momentami na szalone zakochania i wyjazdy zagraniczne

Teraz gdy już dużo wiem, przeszłam, mogłabym mieć dobre zycie ale są.. dzieci.. Wydatki, niania, znów jestem też skrajnie zmęczona fizycznie i psychicznie mimo że mam absolutny luksus pracy w domu. Uwielbiam pracować w domu. Każda praca poza - w tym roku dwa dni - to wieczorem dla mnie ból glowy..

Dzieci jednak dorosną. Za dwa lata dwulatek będzie czterolatkiem a to juz super samodzielnie dziecko w moich standardach samodzielnego wychowania :) będzie dobrze.

Przede mną dwa lata umacniania stabilizacji finansowej. Dochodzenia do równowagi psychicznej i fizycznej. Tylko wtedy będę normalnym pełnym człowiem. Teraz jestem trochę przejściowa niedorobiona a często jestem wrak zombie i karykatura człowieka. Gdy dziecko wymaga uwagi, a ja czuję że nie da się nie da się... Że mam ochotę wyrzucić go z domu... I zaciskam zęby a on ryczy.. Znacie to samotne mamy? Gdy chcesz spać za wszelką cenę bo budzisz się już z wczorajszym bólem głowy ... ale musisz wstać bo jak nie , to ono też nie wstanie i wtedy będzie mieć drzemkę o masakrycznej porze .. i wtedy będzie ci marudzić do północy .. i znów będziesz wrakiem człowieka, zero czasu dla siebie i bół głowy wieczorem w nocy i rano... Znacie to? Ale jakież wyjście?

Jeszcze rok. jeszcze dwa...

 

środa, 04 października 2017, uparcieiskrycie
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: