Blog > Komentarze do wpisu
osobowość zależna

za 10 dni muszę mieć skończoną pracę, która ma być analizą moich cech osoby współuzależnionej oraz cech osoby zależnej - z przykładami z życia.

przyznam, że pisanie o sobie jako o osobowości zależnej wciąz wywołuje we mnie bunt. na przykład gdy czytam takie strony

albo jakiekolwiek inne opisy cech osobowości zależnej czy tzw kryteria diagnostyczne :

  • dramatyczne przeżywanie rozstań
  • złe samopoczucie w samotności
  • potrzeba ciągłej opieki
  • podporządkowanie własnych potrzeb na rzecz związku
  • trudności w zerwaniu kontaktu
  • częste choroby somatyczne- żeby zatrzymać kogoś przy sobie
  • trudność podejmowania codziennych decyzji bez ciągłych rad i wsparcia ze strony innych
  • potrzeba, żeby inni brali na siebie odpowiedzialność za większość istotnych sfer naszego życia
  • trudności w wyrażaniu niezadowolenia z innych spowodowane obawą przed utratą wsparcia lub aprobaty
  • trudności w inicjowaniu projektów lub robieniu czegoś samemu, wynikające raczej z braku zaufania do własnych sądów lub zdolności, niż z braku motywacji czy energii
  • nadmierne starania w celu uzyskania wsparcia psychicznego ze strony innych, prowadzące do ofiar polegających na robieniu rzeczy nieprzyjemnych
  • poczucie niewygody lub bezradności, kiedy jest się samemu, wynikające z wyolbrzymionych obaw co do bycia zdolnym do zaopiekowania się samym sobą
  • gwałtowne poszukiwanie nowych związków jako źródeł opieki i wsparcia, gdy bliskie związki się kończą
  • nierealistyczne zaabsorbowanie lękami przed byciem pozbawionym opieki (of being left to take care of himself or herself)

No ale co tu kryć, chyba jest w tym jakaś prawda choć dostaję białej gorączki jak czytam opis "Kobieta Bierna, uległa, potulna", "Osoby te najczęściej wydają się być „pozbawione charakteru” i nijakie, uważają iż nie mają prawa nawet od odrobiny indywidualności."

może dlatego, że nie doszłam do granicy tej potulności a może dlatego że zawsze czułam jakiś przymus w takich zachowaniach, ostatecznie nie było mi w tym fajnie, ale zachowywałam się właśnie tak, dostosowywałam się do faceta, zawsze szukałam opieki, potem nią "rzygałam" i uciekałam a potem znów od nowa w innym związku. bogu dzięki że trafiłam na tę terapię bo by mi się na pewno udało zrealizować moje fantazje samobójcze...

aaa, i drażni mnie jednak że w tym całym mądrzeniu się psychologów i psychiatrów (to psychiatra musi postawić diagnozę o zaburzeniu osobowości) nie jest wiele powiedziane o przyczynach. do diaska jak to? przecież skądś się to bierze... no i pewnie znów z dzieciństwa i wczesnej młodości?

 

 

linki

osobowośc zależna 1

osobowość zależna 2

osobowość zależna 3

środa, 25 sierpnia 2010, uparcieiskrycie

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/08/25 14:51:36
Ja uważam, że bierze się tak jak sama napisałaś z dzieciństwa i młodości.
Jeśli wrażliwe, podatne na sugestię dziecko wychowuje się w rodzinie dysfunkcyjnej wcześniej czy później kończy się to nie zaciekawie.
-
2010/08/25 20:17:21
ja chociaż nie chodzę na terapię , też grzebałam się się we własnym dzieciństwie , te punkty o których piszesz w stosunku do dda i współuzależnienia , to kierunek i dobrze jest iść tam chodzby po kamieniach , napisałaś że nie wystarczy odciąć się od alkoholika , bo problem dalej jest , pewnie masz rację , bo to głęboko siedzi , za głęboko żeby można powiedzieć -hura - jestem zdrowy , nie ale powiedz mi w takim razie czy czas tu odgrywa jakąś role / bo tak sobie myślę że czym więcej i dalej trzymam mój kierunek ,tym, bardziej staje sie inna , otwarta , myśląca nad tym co robie i czego nie robie , nie wiem tak sobie gdybam , ale z twoją wiedzą to faktycznie można się czegoś nauczyć ,a i jecze jedno nie zawsze wszystko co złe idzie z dzieciństwa a nawet jeśli, to po to mamy mózgi i myślimy żeby nie poddawać się takiemu myśleniu . w piosence Peji o dda jest taki kawałek żę nie zawsze ludzie ze złych domów ,kończą żle wielu się udaje
-
2010/08/26 21:56:48
czy czas tu odgrywa jakąś role? nie wiem. mam 36 lat, kilkanaście związków nieudanych za sobą i mnóstwo bolesnych rzeczy na koncie. na pewno czas odgrywa taką rolę, że na każdego przychodzi ten moment kiedy rozumie coś więcej o sobie. albo kiedy rozumie że pomagał sobie do jakiegoś punktu a potem to lepiej żeby pomógł ktoś z zewnątrz bo samemu nie można sobie pomóc całkowicie. ale mówię o sobie. na pewno fakt, że piszesz bloga, szukasz informacji i konfrontujesz się z ludźmi dużo daje. świadomośc dużo daje. no...i rozmowy z ludźmi i zasięganie rady i pisanie i wywalanie emocji na necie dużo daje
ale moim zdaniem tylko terapia naprawdę pomaga. bo inaczej to tak jak pójść do znachora czy leczyć na własną rękę z pomocą środków bez recepty zamiast pójść do lekarza
dzieciństwo oczywiście nie zawsze winne, ludzie z dobrych rodzin też się uzależniają i wchodzą w toksyczne związki. bo to choroba/zaburzenie gdzie ważne są czynniki psycho-biologiczno-społeczne
tysiąc przyczyn
-
2010/08/27 06:42:23
Owiście, że dzieci z rodzin bez zaburzeń też mają problemy. Ale statystyki sa przerażające.
80 % procent więcej kobiet z domów gdzie np. ojciec był alkoholikiem wiąże się w doroslym życiu z alkoholikami, w stosunku do kobiet które nie miały ojca alkoholika.
I określenie rodziny dysfunkcyjnej nie zależy tylko od czynnika alkoholowego.
Chdzącąc na terapię grupową z około 12 kobiet tylko dwie stwierdzily, ze ich dom rodzinny był zwykły, nowmalny i cieply.
Coś w tym chyba jest:(