Blog > Komentarze do wpisu
nie można uciec od siebie czyli o osobowości zależnej

gdy przyszłam do ośrodka terapeutycznego, w którym teraz jestem na grupie, usłyszałam od psychiatry, że moje podstawowe zaburzenie osobowości to osobowość zależna. trudno było mi się z tym zgodzić. tym bardziej, że jedna z psycholożek z którą potem rozmawiałąm w ośrodku stwierdziła, że nie powinnam się przywiązywać do tej opinii

dziś jednak myślę, że coś w tym jest... nadopiekuńczy kontrolujący rodzice i te moje śmieszne próby wyrwania się spod kontroli. w końcu skuteczne, wyjechałam aż za granicę by uciec. od siebie nie uciekłam ale udało mi się uniezależnić trochę od nich, od małomiasteczkowej społeczności, od  grup /organizacji młodzieżowych  które przestały mi się  podobać a  z których nie umiałam odejść

nie uciekłam od siebie bo problemy jakie powstały w mojej osobowości leczę dopiero teraz

z sukcesem bo:

- NIE pozwalam już by inni przejmowali odpowiedzialność za moje decyzje

- NIE podporządkowuję się potrzebom innych

- potrafię stawiać wymagania także osobom od których jestem zależna

- nie mam już poczucia bezradności i niewygody gdy zostaję sama

- nie podporządkowuję się biernie otoczeniu

- jestem łagodna ale już nie nieśmiała

chociaż nadal pracuję nad innymi problemami.

- wciąż mam obawę przed tym że nie będę umiała się o siebie zatroszczyć

- wciąż obawiam się opuszczenia (przez partnera np)

- i mam nieustającą potrzebę radzenia się innych przed podjęciem różnych decyzji. nie jest tak źle jak kiedyś, ale nadal odczuwam paraliżujący strach gdy myślę, że mogłabym nie spytać kogoś o radę tylko po prostu zdecydować o czymś naprawdę ważnym... albo mniej ważnym jak fryzjer. bo czemu mam obsesję pytania wszystkich wokół o to jak obciąć włosy skoro i tak wiem że zrobię po swojemu??

 

środa, 26 maja 2010, uparcieiskrycie
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: